poniedziałek, 21 września 2015

:: Pomiędzy #2 ::

W ostatni czwartek miał miejsce wernisaż mojej wystawy w Galerii Wspólnej w Bydgoszczy. Odzew był dla mnie zaskakujący. W niewielkim lokalu przy ul. Batorego nagle zrobiło się tłoczno, duszno.  Uczucia, które się wówczas do mnie przypałętały były, delikatnie rzecz ujmując, sprzeczne. Z jednej strony radość, z drugiej potrzeba spokoju, oddechu. Postanowiłam zatem, że na blogu zamieszczę taką wyciszoną fotorelację.

Myślę, że ekspozycja wyszła bardzo ciekawie. Aranżacją wystawy zajmowały się przede wszystkim Bożena i Marta z Galerii, za co im bardzo dziękuję. Ja w międzyczasie malowałam po ścianach. Chociaż to "w międzyczasie" wiązało się ze spędzeniem dwóch dłuuugich wieczorów w zupełnym odosobnieniu. No, przyznam, że nie tak zupełnym, bo towarzyszyli mi przy tym wszystkim panowie z Massive Attack w formie mp3.
W zasadzie to nie czułam się na siłach, by w ten czwartkowy, ciepły wieczór stanąć i mówić przed zebranymi na wernisażu gośćmi. Bardzo nie chciałam tłumaczyć swoich prac, tak jak nigdy nie chciałam iść do odpowiedzi z "polaka". W kilku słowach wstępu odniosłam się do jednego z wierszy Briana Pattena o rozmowach z lasem. Skojarzył mi się z introspekcją i tymi wszystkimi wędrówkami po lesie, na które się ostatnio coraz częściej porywam. Chciałam zasygnalizować gościom galerii, że myślenie jest dla mnie procesem, który ma też swoją irracjonalną część, tę nie do końca uświadomioną i kontrolowaną. Że wbrew pozorom i wbrew temu, co można sądzić o moich dość precyzyjnych kompozycjach, błądzenie w myślach jest czymś dla mnie ważnym. Że moje prace opierają się na tym, co mówię świadomie i na tym, co mimowolnie mówi się samo. Tak jak każda wypowiedź artystyczna, tyle że dla mnie to naprawdę istotne (patrz np.: Wyrastanie). Z wernisażowych dyskusji wywnioskowałam jednak, że niektórzy ludzie odebrali moją wypowiedź jako przyznanie się do bezmyślności czy dezorientacji. Do tego doszły jeszcze pytania o tekst z folderu wystawowego, w którym Justyna z Galerii (świetna rozmówczyni i przesympatyczna osoba) użyła określeń na ogół kojarzących się ze sztuką bardziej spontaniczną. No i po chwili zaczęło mnie już drażnić to myślenie według utartych schematów i przywiązanie do jednej interpretacji (bo to jednak interpretacja Justyny, a nie poradnik pt. "Jak zrozumieć..."), zawartej w drobnej broszurce. I pomyślałam sobie o tym, że warto zmienić temat (chyba padło wtedy na ilustracje Sieńczyka) oraz o tym jak bardzo chętnie wrócę teraz do rozmów z lasem (jakkolwiek pretensjonalnie może to zabrzmieć).

Na koniec przyznam, że dla mnie tytuł tej wystawy to "Pomiędzy", a nie "Pomiędzy. Ilustracje...", bo ja naprawdę dobrze się czuję w tej swojej niedookreśloności. 

Mam jednak nadzieję, że nie brzmi to wszystko jak lament czy gorzkie żale. Ostatni tydzień spędzony z dziewczynami ze Wspólnej był niesamowicie udany. Wspólne dyskusje, drugie śniadania, przerwy na kawę i papierosa (tu towarzyszyłam jedynie w partiach kawowych). Bardzo fajna, domowa atmosfera.

2 komentarze:

  1. Naprawdę klimatyczna wystawa Magdaleno. Niestety nie miałem okazji zobaczyć ją osobiście. Na podstawie Twojej fotorelacji widzę, że Twoje rysunkowe działania poszły w naprawdę bardzo ciekawym, oryginalnym kierunku. Serdecznie gratuluję wystawy i życzę dalszych sukcesów. Pozdrawiam:) Olesz

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Obrazy zamieszczane na tym blogu podlegają ochronie praw autorskich. Proszę nie wykorzystywać ich bez wiedzy autorki.